Krem do ptysi – przepis na idealne nadzienie
Ptysie pojawiają się najczęściej przy większych spotkaniach, świętach i rodzinnych obiadach, więc ich nadzienie musi być naprawdę dopracowane. Dobrze zrobiony krem do ptysi jest gęsty, stabilny, ale jednocześnie lekki i jedwabisty. Sprawdza się zarówno w klasycznych ptysiach, eklerkach, jak i małych mini-deserkach w pucharkach. Poniższy przepis bazuje na klasycznym kremie cukierniczym (crème pâtissière), wzmocnionym odrobiną masła dla jedwabistej struktury i stabilności.
Składniki na krem do ptysi (ok. 20 średnich sztuk)
Dla najlepszego efektu warto użyć składników w temperaturze pokojowej (poza mlekiem, które będzie podgrzewane).
- 500 ml mleka 3,2% (może być 2%, ale pełne daje lepszą kremowość)
- 5 żółtek z jaj wielkości L
- 100 g cukru (ok. 1/2 szklanki)
- 40 g mąki pszennej tortowej (ok. 4 łyżki z lekką górką)
- 20 g skrobi ziemniaczanej (ok. 2 łyżki)
- 40 g masła w temperaturze pokojowej
- 1 laska wanilii lub 2 łyżeczki pasty/ekstraktu z wanilii
- szczypta soli
Opcjonalnie, dla wersji lżejszej (krem diplomatski):
- 200 ml śmietanki 30–36%, dobrze schłodzonej
- 1 łyżka cukru pudru
Przygotowanie kremu do ptysi krok po kroku
-
Przygotowanie bazy mlecznej
Mleko wlać do garnka o grubszym dnie. Laskę wanilii przekroić wzdłuż, wyskrobać nasionka, dodać je i samą laskę do mleka. Dosypać szczyptę soli. Podgrzewać na średnim ogniu, aż mleko będzie bardzo gorące, ale jeszcze nie wrzące. Wyłączyć palnik i odstawić na 10 minut, żeby wanilia oddała aromat. -
Ucieranie żółtek z cukrem
W misce żółtka połączyć z cukrem i utrzeć rózgą kuchenną lub mikserem, aż masa stanie się jaśniejsza i lekko puszysta. Nie trzeba ubijać do bardzo gęstej piany, ważne jest dobre rozpuszczenie cukru. -
Dodanie mąki i skrobi
Do utartych żółtek przesiać mąkę pszenną i skrobię ziemniaczaną. Dokładnie wymieszać, aż powstanie gładka, gęsta pasta bez grudek. Jeżeli masa jest bardzo gęsta, można dolać 1–2 łyżki ciepłego mleka dla rozrzedzenia. -
Hartowanie żółtek
Z mleka wyjąć laskę wanilii. Do miski z masą żółtkową wlewać powoli około połowy gorącego mleka, cały czas intensywnie mieszając rózgą. Chodzi o to, żeby stopniowo podnieść temperaturę żółtek, zamiast je ściąć. -
Gotowanie kremu
Zawartość miski przelać z powrotem do garnka z pozostałym mlekiem. Ustawić garnek na średnim ogniu i gotować, cały czas mieszając rózgą po całym dnie i bokach garnka. Najpierw masa będzie rzadka, potem zacznie gęstnieć, a po chwili stanie się wyraźnie kremowa i gęsta.Gdy krem zgęstnieje, gotować jeszcze ok. 1–2 minuty, nie przerywając mieszania, żeby pozbyć się smaku surowej mąki. Ogień nie powinien być zbyt duży, żeby krem nie przywierał.
-
Dodanie masła
Garnek zdjąć z ognia. Dodać masło pokrojone w małe kawałki i mieszać, aż całkowicie się rozpuści i połączy z kremem. Masło nie tylko wzbogaca smak, ale też wygładza strukturę i poprawia stabilność kremu. -
Studzenie kremu
Krem przełożyć do szerokiej miski lub płaskiego naczynia (szybciej wystygnie). Powierzchnię kremu przykryć bezpośrednio folią spożywczą, dociskając ją do wierzchu. Dzięki temu nie utworzy się kożuch, który później mógłby dawać grudki.Krem doprowadzić najpierw do temperatury pokojowej, a następnie wstawić do lodówki na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc. Dobrze schłodzony krem będzie później stabilniejszy w ptysiach.
-
Wykończenie kremu przed nadziewaniem
Schłodzony krem może być na początku bardzo gęsty. Wystarczy go krótko przemieszać rózgą lub mikserem na niskich obrotach, aż stanie się gładki i lekko puszysty. Na tym etapie można skorygować smak, ewentualnie dodając odrobinę pasty waniliowej lub szczyptę cukru pudru. -
Wersja lżejsza – krem diplomatski
Dobrze schłodzoną śmietankę kremówkę ubić z cukrem pudrem na półsztywną konsystencję – nie może być ubita „na beton”, tylko miękka i delikatna. Do osobnej miski odmierzyć 400 g przygotowanego kremu waniliowego, delikatnie go przemieszać. Następnie w 2–3 porcjach dodać bitą śmietanę, za każdym razem bardzo delikatnie mieszając szpatułką od dołu do góry. Powstanie lekki, puszysty krem, idealny do delikatnych ptysiów. -
Nadziewanie ptysi
Gotowy krem przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką o większym otworze. Ptysie nadziewać dopiero po całkowitym wystudzeniu i w dniu podania – albo przez otwór w boku/dnie, albo po prostu rozcinając je na pół i nakładając krem łyżką lub szprycą.
Dla idealnej konsystencji kremu kluczowe jest ciągłe mieszanie podczas gotowania oraz dokładne przykrycie powierzchni folią na etapie studzenia – to dwa momenty, które decydują, czy krem będzie gładki i jedwabisty, czy pełen grudek.
Warianty kremu do ptysi
Krem śmietankowo-waniliowy (lekka wersja do ptysi)
Wersja z dodatkiem bitej śmietany, czyli tzw. krem diplomatski, sprawdza się świetnie, gdy ptysie mają być lekkim deserem po obfitym obiedzie. Proporcje śmietanki do kremu można dopasować do oczekiwanego efektu. Więcej bitej śmietany (np. 1:1) – krem będzie bardziej puszysty i lżejszy, ale mniej stabilny. Przy proporcji ok. 400 g kremu i 200 ml śmietanki uzyskuje się dobry kompromis między lekkością a trwałością nadzienia.
Czekoladowy krem do ptysi
Na bazie powyższego kremu można w prosty sposób przygotować wersję czekoladową. Wystarczy, aby tuż po zdjęciu kremu z ognia (przed dodaniem masła) wsypać 80–100 g posiekanej gorzkiej czekolady (co najmniej 60% kakao) i mieszać, aż się całkowicie rozpuści. Dopiero potem dodać masło. Zimny krem czekoladowy jest bardzo intensywny w smaku, dlatego dobrze pasuje do mniej słodkich ptysiów lub tych lekko oprószonych cukrem pudrem, bez polewy karmelowej czy lukru.
Krem cytrynowy do ptysi
Jeśli ptysie mają być orzeźwiające, do kremu można dodać cytrynę. Najlepiej zrobić to już po ugotowaniu i lekkim przestudzeniu: do jeszcze ciepłego kremu dodać skórkę otartą z 1 niewoskowanej cytryny i 1–2 łyżki soku z cytryny. Cytryna podkreśli wanilię, ale jednocześnie nada lekko kwaskowy charakter. Warto pamiętać, że im więcej soku, tym rzadszy może się stać krem, więc z ilością płynu nie należy przesadzać.
Typowe błędy przy kremie do ptysi
Krem z grudkami – jak tego uniknąć
Najczęstszy problem to grudki skrobi lub ścięte żółtka. Najlepiej zapobiega temu dokładne hartowanie żółtek – mleko wlewne jest cienkim strumieniem, a masa żółtkowa jest cały czas intensywnie mieszana. Ważne jest też dokładne rozrobienie mąki i skrobi z żółtkami na początku, zanim dojdzie do kontaktu z gorącym mlekiem.
Jeśli mimo to grudki się pojawią, gorący krem warto natychmiast przetrzeć przez sitko o drobnych oczkach, dociskając go łyżką lub szpatułką. Krem stanie się znowu gładki i nada się do nadziewania.
Za rzadki krem do ptysi
Za rzadka konsystencja najczęściej wynika z za krótkiego gotowania. Krem po zgęstnieniu powinien „pykać” pojedynczymi bąbelkami i wyraźnie odchodzić od ścian garnka. Jeżeli po schłodzeniu nadal jest zbyt rzadki, sytuację można częściowo uratować, dodając do zimnego kremu odrobinę miękkiego masła i ubijając go krótko mikserem – masło lekko go ustabilizuje, ale nie zastąpi odpowiedniego gotowania.
Rozwarstwianie kremu
Zdarza się, że po schłodzeniu i mieszaniu krem wygląda na lekko „ścięty” lub ma grudkowatą strukturę. Najczęściej to efekt zbyt gwałtownego chłodzenia lub zbyt długiego ubijania mikserem. W takiej sytuacji dobrze jest wyjąć krem na 10–15 minut z lodówki, pozwolić mu lekko się ogrzać, a następnie krótko wymieszać rózgą lub mikserem na najniższych obrotach. Zwykle wystarcza to, żeby masa odzyskała gładkość.
Przechowywanie kremu do ptysi
Krem na bazie żółtek wymaga ostrożnego traktowania. Powinien być zawsze przechowywany w lodówce, szczelnie przykryty.
Gotowy, schłodzony krem (jeszcze bez nadziewania ptysi) może spokojnie stać w lodówce do 2 dni. Wersja z dodatkiem bitej śmietany (krem diplomatski) jest delikatniejsza – najlepiej wykorzystać ją w ciągu 24 godzin.
Nadziane ptysie zachowują najlepszą strukturę tego samego dnia, w którym zostały przygotowane. Po kilku godzinach ciasto zaczyna chłonąć wilgoć z kremu i mięknie. Jeżeli planowane są ptysie „na jutro”, warto upiec ciasto z wyprzedzeniem, przechować suche skorupki w szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej, a krem przygotować i nałożyć w dniu podania.
Kremu do ptysi nie warto mrozić – po rozmrożeniu traci strukturę i rozwarstwia się. Mrożenie sprawdza się przy samych, pustych ptysiach, ale nie przy nadzieniu.
Wartości odżywcze kremu do ptysi
Wartości będą się różnić w zależności od dodatków (np. czekolady, śmietany), ale dla orientacji można przyjąć, że 1 porcja kremu (ok. 40–50 g na jednego ptysia) z wersji podstawowej zawiera średnio:
- ok. 110–130 kcal
- tłuszcz: 6–7 g (głównie z żółtek, mleka i masła)
- węglowodany: 11–13 g (przede wszystkim cukier i skrobia)
- białko: 3–4 g
Wersja z dodatkiem bitej śmietany będzie nieco bardziej kaloryczna i tłustsza, ale też bardziej sycąca, dlatego często używa się jej w mniejszej ilości na jednego ptysia. Dla osób liczących kalorie dobrym kompromisem jest przygotowanie podstawowego kremu z mleka 2% i użycie umiarkowanej ilości nadzienia w ptysiach.
